Przede wszystkim
Męski orzeł, krwawa flaga
O symbolach narodowych nie mówi się na co dzień, a jednak ledwo zauważalne stale są obecne: na monetach, pikietach, w reklamach czy sporcie. Nie trzeba specjalnego święta, by nieustannie żyły w świadomości społecznej
Version:1.0 StartHTML:0000000105 EndHTML:0000036159 StartFragment:0000002494 EndFragment:0000036123
tym, że „Ojczyznę kochać trzeba i szanować, nie deptać flagi i nie pluć na godło" śpiewał Muniek Staszczyk, a wraz z nim spora część społeczeństwa. Podczas zakrapianych imprez obywatele przypominają sobie, jak znaczące w ich życiu są symbole narodowe. I choć nie wszystkim to się podoba, jej słowa są bardziej popularne niż „Katechizm polskiego dziecka" Władysława Bełzy z orłem białym jako znakiem twoim.
Piewcy narodowej tradycji często wyrażają żal, że Polacy nie obnoszą się ze swoimi symbolami tak dumnie jak np. Amerykanie czy Brytyjczycy. Niedoścignionym przykładem zdają się tu być amerykańskie flagi
na stacjach benzynowych czy minimorisy z Union Jackiem. Komercyjnego użycia narodowych symboli zabrania wprawdzie ustawa, ale to chyba nie tu tkwi
problem.
Ten latawiec
nie poleci
Niechęć do narodowych symboli może wynikać z powiązania ich z martyrologią – według popularnej interpretacji czerwień polskiej flagi symbolizuje krew tych, którzy za nią polegli.
O tym, jak silne to skojarzenia, parę lat temu przekonał się „ojciec brandingu" Wally Olins poproszony o stworzenie Narodowej Strategii Promocyjnej dla Polski. Jego wizja marki Polska, oparta na takich atrybutach jak energia, ambicja, talent i pragmatyzm, a streszczona hasłem „Twórcze napięcie", spotkała się z całkowitym niezrozumieniem i współpracę zawieszono. Z podobnie chłodnym przyjęciem spotkało się również logo latawiec mające promować Polskę za granicą. Zarzucano mu, że jest zbyt lekkie, a przede wszystkim niewiele mówi o polskiej historii. Wysiłek projektantów, którzy na latawcu umieścili biało-czerwoną szachownicę mającą być gestem w stronę polskich lotników z czasów II wojny światowej, nie został doceniony.
Nie znaczy to bynajmniej, że polskie symbole narodowe występują jedynie od wielkiego patriotycznego dzwonu. Wraz z upadkiem PRL skończył się państwowy monopol na używanie barw biało-czerwonych i orła białego. Do tego czasu pojawiały się one gównie przy okazji partyjnych wieców lub też po drugiej stronie barykady – podczas robotniczych strajków.
Pierwszym znaczącym przypadkiem innego zastosowania polskiego symbolu narodowego jest istniejące do dziś godło promocyjne Teraz Polska. Pomysł na jego stworzenie pojawił się w czasie inicjacji wolnego rynku, kiedy to – jak można przeczytać w materiałach promocyjnych – „otwarcie granic na towary importowane pozwoliło społeczeństwu poznać nowe możliwości konsumpcji". Godło Teraz Polska jest objęte patronatem prezydenta, stając się pieczęcią polskiej jakości, czy raczej swojskości. Można na nie trafić właściwie wszędzie: na białym serze, wędlinie, na koszuli, kosmetykach, na posadzce, na świątecznej choince, na tachografie do pojazdów szynowych i w agencji ubezpieczeniowej. Wszystkie przypadki zebrane przez 20 lat funkcjonowania godła tworzą barwną kolekcję osobliwości. Nagradzano nim to, co tradycyjne, ale też to, co do tej polskiej tradycji miało zostać wpisane.
Godło Teraz Polska stało się inspiracją do tworzenia licznych nieoficjalnych wariacji. Do najbardziej znanych przykładów należą te odwołujące się do tematu pijaństwa. Wpisana w kwadrat falująca flaga cudownie przemienia się w rozkołysany napój zamknięty w butelce, kieliszku lub w szklance. Po kształcie naczyń można się domyślać, że czerwień w nich zawarta to już nie krew poległych, ale raczej wino. Czerwono-
-biały kieliszek znalazł się na okładce płyty Stasia, którego krytycy muzyczni ze względu na teksty porównują do Kazika, autora znaczącej w tych okolicznościach piosenki „Polska". Nie należy także zapominać o wersji 3D promocyjnego godła, czyli bezbarwno-
-czerwonym drinku Teraz Polska. I chociaż wymienione przypadki nie są tak popularne jak oryginalne logo, to pokazują, jak flaga narodowa dosłownie napełnia się znaczeniami. W tym przypadku jest to słynny „saoul comme un Polonais", czyli znany w kraju i za granicą urok polskiego pijaństwa.


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



