Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Tutaj jesteś: Przekrój » Przede wszystkim

Czytaj online lub pobierz e-wydanie.
>> Zobacz spis treści

 

Przede wszystkim

Kto merem Londynu i dlaczego Livingstone

15-04-2012, ostatnia aktualizacja 15-04-2012 18:00

AP/East News

Wywiad z Kenem Livingstonem, politykiem brytyjskiej Partii Pracy, burmistrzem Londynu w latach 2000–2008 oraz kandydatem w  majowych wyborach, rozmawia Gavin Rae

W  tym roku ponownie ubiega się pan o  wybór na  burmistrza Londynu. Mijają cztery lata, od  kiedy Partia Konserwatywna przejęła władzę w  mieście, a  dwa, od  kiedy współrządzi Wielką Brytanią. Jak ważne są te wybory?

– Odbywają się w  momencie, gdy ludzie borykają się ze  skutkami najgłębszego kryzysu od  lat 30. XX w. Sposób, w  jaki zdominowany przez konserwatystów rząd i  konserwatywny burmistrz odpowiadają na  kryzys, tylko pogarsza sprawę. Podnoszą różnego rodzaju opłaty oraz VAT. Pozwolili, aby dostawcy energii i  firmy zarządzające nieruchomościami narzucały coraz wyższe opłaty w  czasach, gdy wielu ludziom coraz trudniej związać koniec z  końcem. Mówią, że wymusza to  trudna sytuacja finansów publicznych. Ale zdzieranie z  ludzi wyższych opłat nie poprawia sytuacji budżetu państwa, ale  pogarsza położenie większości ludzi.

Jednak jest alternatywa dla takiej polityki, zwykłym ludziom może się powodzić lepiej, a  nie gorzej. Jeśli zostanę znów burmistrzem, pokażę, że to  możliwe.

W  Wielkiej Brytanii trwa głęboki kryzys, a  obecny rząd skoncentrował się na  cięciach. Czy burmistrz Londynu może przeciwstawić się polityce zaciskania pasa?

–  Burmistrz Londynu decyduje o  transporcie i  policji. Może wykorzystać swój urząd, aby we  współpracy z  innymi ludźmi rozwiązywać inne problemy. Jedna z  moich wyborczych obietnic dotyczy kosztów transportu miejskiego: jeśli zostanę wybrany, do  7 października zostaną one obniżone, tak że przeciętny londyńczyk korzystający z transportu publicznego zaoszczędzi w  ciągu czterech lat 1000 funtów.

Cofnę redukcje wydatków na  policję, aby lepiej zwalczać przestępczość. Będę też wraz z  innymi zajmował się kwestią dramatycznego wzrostu czynszów, postaram się, by  ludzie mniej płacili za  energię, będę wspierał rodziny, których dzieci kontynuują naukę.

Od  czasu rozszerzenia Unii Europejskiej do  Londynu przybyło wielu imigrantów z  Polski. Jak ocenia pan ich wkład w  życie miasta?

–  Przez całą historię Londyn zawdzięczał swoje sukcesy kolejnym falom imigracji. W  każdym społeczeństwie obecność przybyszów oznacza wiele korzyści. Badania potwierdzają ich pozytywny wpływ na  miejscową gospodarkę. Przynoszą ze  sobą swoje talenty, energię i  entuzjazm. Przynoszą też różnorodność.

W  okolicy, gdzie mieszkam, wystarczy wyjść z  domu i  zrobić kilkuminutowy spacer, żeby trafić na  jedzenie z  całego świata, także na  kuchnię polską. W  Londynie każdy może czuć się u  siebie.

Jako obywatele Unii Europejskiej Polacy mogą również wziąć udział w  wyborach na  burmistrza Londynu, które odbędą się 3 maja. Wystarczy zarejestrować się na  stronie aboutmyvote.co.uk.

Czy pana program dla Londynu wpłynąłby na  życie mieszkających tu  Polaków inaczej niż polityka Borisa Johnsona?

–  Jeśli wygram, będzie im się wiodło znacznie lepiej. Podobnie jak wszyscy mieszkańcy miasta skorzystają z  obniżki cen transportu publicznego. Zaoszczędzą setki funtów na  czynszu i  na  rachunkach za  energię. Jeśli ich dzieci kontynuują naukę, będą mogli starać się o  ponad 1000 funtów rocznego dofinansowania do  ich edukacji. Bardzo cieszę się z  tego, że w  Londynie jest dziś duża i  dobrze zakorzeniona polska społeczność. Jako burmistrz będę wspierał jej integrację w  ramach naszej wielokulturowej tradycji, z  której słusznie możemy być dumni.

Przyjrzyjmy się konkretnym elementom polityki miejskiej. W  całej Europie jest dziś problem z  mieszkaniami, dużo się o  tym mówi także w  Polsce. Jak wygląda pod tym względem sytuacja w  Londynie?

–  W  Londynie daje się odczuć brak mieszkań, a  czynsze rosną nawet podczas kryzysu. Zarówno konserwatywny rząd, jak i  konserwatywny burmistrz Boris Johnson uważają, że to  nie ich sprawa. Nie zgadzam się z  tym. Jako burmistrz powołam działającą non profit agencję wynajmu mieszkań, aby najemcy mogli trafić na  dobrych wynajmujących, zaś firmy pośredniczące w  wynajmie nie tuczyły się ich kosztem. Będę działał na  rzecz wprowadzenia „London Living Rent", czynszu umożliwiającego godne życie, tak aby nikt nie musiał wydawać na  czynsz więcej niż jedną trzecią swoich dochodów. Przyjrzę się również temu, jak można budować więcej mieszkań w  sensownej cenie, co  przyniesie korzyści wszystkim. W  końcu to  właśnie brak dostępnych mieszkań sprawia, że wszyscy płacimy wyższe czynsze.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Ken Livingstone

Przekrój
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

przekroj