Przede wszystkim
Jedno kochasz drugie zjadasz
fot. Kuba KamińskiFotorzepa
W Polsce co roku dla naszych potrzeb ginie ponad 600 mln zwierząt hodowlanych. Decyzje dotyczące posiłku, ubioru czy rozrywki mogą utrzymać status quo lub być częścią pozytywnej ewolucji relacji człowieka z resztą zwierząt. Z Dariuszem Gzyrą, weganinem, współzałożycielem stowarzyszenia Empatia, rozmawia Magdalena Orlińska
Od wielu lat organizacje społeczne walczą o prawa kobiet, mniejszości etnicznych i seksualnych. Kolejnym krokiem tej ewolucji w myśleniu jest walka o prawa zwierząt. Zdaje się, że większość Polaków uważa, że o zwierzęta trzeba dbać. Dlaczego zatem tyle zwierząt w Polsce cierpi?
– Zwierzęta mają taki status, jaki jest wygodny dla ludzi. Dotyczy to również dużej części środowiska działającego na rzecz zwierząt. Gdyby rzeczywiście chcieć je uznać za moralnie ważne, trzeba by spojrzeć na zwierzęta jako indywidua z unikatowymi biografiami, zdolne do cierpienia. Następnie trzeba by przyznać, że są to istoty, które chcą i mają prawo żyć, potem zacząć mówić o nich innym językiem. W efekcie praktyka społeczna relacji z innymi zwierzętami byłaby skrajnie różna od obecnej. Nie pytalibyśmy, jak je wykorzystywać, tylko czy to robić.
Istnieje wiele organizacji, które zajmują się zwierzętami. Zbierają pieniądze na karmę, schronienie, leczenie. Tymczasem jedno z haseł Empatii brzmi: „Jedne kochasz, drugie zjadasz". Czym różni się podejście takich organizacji jak Empatia do kwestii zwierząt?
– Wiele organizacji zajmuje się leczeniem skutków choroby, niewiele skupia się natomiast na przyczynach. Praca w schroniskach, dokonywanie interwencji, przekonywanie do adopcji – to wszystko są bardzo potrzebne i trudne formy działania. Czapki z głów przed tymi, którzy to robią, ale zajmowanie się tym, nawet z największym oddaniem, nie jest receptą na zdecydowaną zmianę sytuacji zwierząt. Narzędzia do tej zmiany są gdzie indziej, a dokładnie tam, gdzie codzienne ludzkie wybory.
W Polsce co roku ginie dla potrzeb człowieka ponad 600 mln zwierząt lądowych kilku podstawowych gatunków. To w dużej mierze efekt prozaicznych wyborów ludzi. Powtórzę: rozumiem, że nie każdy w rewolucyjnym odruchu może dziś zamienić mleko krowie na sojowe, ale niech to zrobi najpierw choć 10 proc. społeczeństwa. To byłby początek dobroczynnej lawiny, grupa na tyle duża, że mogłaby być wpływowa. Chcielibyśmy zmienić świadomość ludzi i podpowiedzieć, że zmiana jest możliwa, oraz pokazać, na czym ona polega. Dlatego właśnie promujemy weganizm.
Tymczasem w Polsce zwierzęta cierpią, bo to jest wygodne dla większości ludzi, a wyrzuty sumienia są od nas zgrabnie odsuwane przez wielopoziomowy mechanizm zakłamywania rzeczywistości.
Według Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego, największej organizacji na świecie zrzeszającej dietetyków, „dobrze zaplanowana dieta wegańska (...) jest odpowiednia dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa oraz dorastania, a także dla sportowców". Z kolei Światowa Organizacja Zdrowia postuluje znaczne ograniczenie produktów odzwierzęcych. W diecie każdego z nas powinny dominować niskoprzetworzone produkty roślinne: owoce, warzywa, rośliny strączkowe i pełnoziarniste produkty zbożowe (np. kasze). Kuchnia wegańska może być oparta na tanich, ogólnodostępnych produktach, a poszczególne potrawy są równie łatwe w przygotowaniu co tradycyjne dania. Weganie mają też dostęp do gotowych produktów przeznaczonych specjalnie dla nich. Jakub Sobiecki, dietetyk z Instytutu Happy more
Tym, co widzi konsument, jest zadowolona rodzina przy tradycyjnym obiedzie, uśmiechnięte świnki na opakowaniach produktów mięsnych i hasła typu „Pij mleko, będziesz wielki". Jaki wpływ na nasze myślenie mają media i korporacje?
– Przemysły wykorzystujące zwierzęta na gigantyczną skalę, korporacje będące doskonałą realizacją hasła prymatu ekonomii nad etyką, reklama manipulująca wizerunkiem zwierząt i tworząca wyimaginowane potrzeby, system edukacji bez ambicji nauczania krytycznego myślenia, Kościół stawiający grubą kreskę pomiędzy ludźmi i resztą zwierząt – wszyscy ci potężni gracze tworzą z premedytacją etyczny matrix. Żeby przejrzeć na oczy, trzeba dostać obuchem w głowę lub pojawić się w odpowiednim miejscu wśród przekonujących ludzi.


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



